Wirus szaleje, ale terminy lecą. Co zrobić?

Jakie działania podjąć, żeby ograniczyć i zabezpieczyć się przed roszczeniami umownymi. W tekście znajdują się wzory pism.

Polski kodeks cywilny nie zawiera regulacji, która pozwalałaby na automatyczne lub łatwe wydłużenie terminu zapłaty albo spełnienia świadczenia w przypadku takim, jak epidemia koronawirusa. Kodeks cywilny nie zawiera uprawnienia do modyfikacji umowy albo zwolnienia się z odpowiedzialności kontraktowej z powołaniem się na „siłę wyższą” (z drobnym wyjątkiem w obszarze hotelarstwa). Tana norma musi być niezależnie uregulowana w umowie.

Dotychczasowe działania Rządu RP również nie adresują kwestii wykonywania umów w czasie zagrożenia epidemicznego oraz epidemii.

Trudno powiedzieć, że zawieszeniu uległ bieg terminów przedawnienia z powodu siły wyższej (art. 121 pkt 4) k.c.) ponieważ – przynajmniej dziś – wciąż można złożyć pozew. Klauzula rebus sic stantibus również nie jest pomocna – wymaga ingerencji sądu, a jeszcze przed wybuchem epidemii najbliższe rozprawy w prowadzonych przez nas sprawach były wyznaczane na „za rok”.

Ubezpieczenie od zaległości płatniczych? Proponuję sprawdzić klauzulę siły wyższej przed oparciem swoich nadziei na uzyskaniu wypłaty z ubezpieczenia.

Co więc można zrobić, żeby zabezpieczyć się przed nieprzyjemnymi rozliczeniami, kiedy kurz opadnie po epidemii?

Proponujemy dwa rozwiązania: (i) aktywne i (ii) pasywne. Oba opierają się na regulacji zawartej w art. 471 k.c. Zgodnie z tą normą dłużnik ma obowiązek naprawić szkodę wynikającą z niewykonania zobowiązania, chyba że szkoda jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Jeżeli więc to, że nie możemy wykonać zobowiązania (zapłacić, dostarczyć produkty, wyświadczyć usługę) wynika z okoliczności leżących po stronie koronawirusa lub będących jego następstwem, np. z powodu ograniczeń nałożonych przez Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r., w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego, to najprawdopodobniej będziemy mogli powołać się na tę normę, aby uniknąć odpowiedzialności względem kontrahenta.

Nie możemy jednak zostawić tej normy samej sobie. Wymaga ona podjęcia działania, tj. zadbania o własny interes już dziś.

Proponowane przez nas aktywne działanie polega na podjęciu próby uzgodnienia z kontrahentem zasad wykonania zobowiązania w okresie zagrożenia epidemiologicznego oraz samej epidemii. Do tego artykułu załączam projekty pisma z propozycją renegocjacji warunków umowy, tj. odroczenia terminów wykonania zobowiązań na czas stanu zagrożenia epidemiologicznego. Pismo w dwóch językach: polskim i angielskim załączone jest do tego post w formie pliku MS Word. Zachęcam do dostosowania i używania do swoich potrzeb. Pisma nie zaszkodzą, a mogą dać jeden z dwóch efektów:

  1. Wspólne uzgodnienie z kontrahentem jak poradzić sobie z nietypową sytuacją.
  2. W najgorszym wypadku będą argumentem w przyszłym sporze.

Jeżeli natomiast dziś działania związane z zagrożeniem epidemiologicznym nie wpływają jeszcze negatywnie na możliwość wywiązywania się ze zobowiązań, ale przewidujemy, że mogą wkrótce mieć taki wpływ – nie zaszkodzi poinformować o tym kontrahentów, proponując jednocześnie dobrą wolę współpracy i kanał kontaktu mający na celu przekazywanie informacji o wpływie tej nadzwyczajnej sytuacji na wykonywanie zobowiązań.

Pasywne działanie polega natomiast na gromadzeniu dowodów. Będąc prawnikami procesowymi nie mamy złudzeń, że w znacznej części przypadków występujących w obrocie dylemat więźnia wywołany zagrożeniem epidemiologicznym zostanie rozstrzygnięty na korzyść krzywdzącego obie strony braku kooperacji. Powstanie wówczas spór, który będzie rozstrzygany na dowodach. Te dowody należy gromadzić już teraz. Po zakończeniu epidemii będą ważniejsze rzeczy na głowie niż ewidencjonowanie przyczyn niewywiązania się ze zobowiązania. Dla ułatwienia tego działania, za dwa dni opublikujemy drugi plik, który zawierać będzie listę kontrolną dla gromadzenia dowodów. Dokument przygotowany będzie również w dwóch językach: polskim i angielskim.

W razie pytań związanych z dokumentami zespół rozwiązywania sporów kancelarii Maruta Wachta pozostaje do Państwa dyspozycji.