Zamrożenie pozaunijnych inwestycji w polskie IT

Kolejna ciekawa konsekwencja COVID-u dla branży IT, tym razem z gatunku dział ciężkich, podchodzących pod masowe rażenie.

Nowa ustawa, ograniczenie inwestycji w polskie spółki, w tym technologiczne.

Mamy w sejmie ustawę o dumnym tytule „o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o zmianie niektórych innych ustaw” (link do: druk 382). W tej ustawie mamy art. 47, który wprowadza kontrolę inwestycji osób spoza Unii (zarówno fizycznych, jak i prawnych) w polskie przedsiębiorstwa w celu „ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa etc”. W wielkim skrócie – jak inwestor nieunijny chce osiągnąć „znaczące uczestnictwo” (20% udziału kapitałowego, udziałów / akcji lub udział w zyskach ponad 20%) lub „nabyć dominację” (podmiot dominujący w rozumieniu odrębnych przepisów) nad „podmiotem objętym ochroną” musi zawiadomić UOKiK i czekać na decyzję. Wynikiem decyzji może być sprzeciw UOKiK wobec takiej transakcji, czyli de facto jej zablokowanie, przynajmniej na jakiś czas. Sama konstrukcja nowej ustawy jest daleko idąca, ale OK, nie czas i miejsce na polemikę.

Z punktu widzenia prawnika „od IT” bardziej ciekawi mnie art. 12. ust. 2 pkt. 2, który opisuje jedną z kategorii „podmiotów objętych ochroną”. A jest nim podmiot, który … opracowuje lub modyfikuje oprogramowanie:

  • do sterowania elektrowniami, sieciami lub obsługą obiektów lub systemów zaopatrzenia w energię elektryczną, gaz, paliwo, olej opałowy lub ciepło sieciowe, lub
  • do zarządzania, kontrolowania i automatyzacji instalacji zaopatrzenia w wodę pitną lub oczyszczania ścieków, lub
  • służące do obsługi urządzeń lub systemów wykorzystywanych do transmisji głosu i danych lub do przechowywania i przetwarzania danych, lub
  • do obsługi urządzeń lub systemów wykorzystywanych do zaopatrzenia w gotówkę, płatności kartą, transakcji konwencjonalnych, do rozrachunku papierów wartościowych i transakcji pochodnych lub zarządzania nimi lub do świadczenia usług ubezpieczeniowych, lub
  • do obsługi szpitalnych systemów informacyjnych, do obsługi urządzeń i systemów wykorzystywanych w sprzedaży leków na receptę oraz do obsługi laboratoryjnego systemu informacyjnego lub testów laboratoryjnych, lub
  • do obsługi urządzeń lub systemów używanych w transporcie pasażerów lub towarów drogą powietrzną, kolejową, morską lub żeglugą śródlądową, transportem drogowym, transportem publicznym lub w logistyce, lub
  • do obsługi urządzeń lub systemów wykorzystywanych przy zaopatrywaniu w żywność, lub
  • świadczy usługi gromadzenia lub przetwarzania danych w chmurze obliczeniowej.

Ważna uwaga: regulacja dotyczy firmy, jeżeli przychód ze sprzedaży i usług przekroczył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w którymkolwiek z dwóch lat obrotowych, poprzedzających zgłoszenie, o równowartość 10 000 000 euro – to wynika z ust. 3 ustawy.

Wniosek:

przejrzyjcie, czy jesteście na liście, bo zakres jest imponujący. W szczególności polecam przyjrzenie się pkt. h, czyli chmurze.

Z jednej strony doceniam docenienie polskiego przemysłu technologicznego i chmurowego, z drugiej jak myślicie o inwestorach pozaunijnych, a nie daj Boże, macie kłopoty finansowe i liczycie na tę inwestycję jak moja ulubiona kania na dżdż, to przekalkulujcie zmianę harmonogramu i ryzyko sprzeciwu. Nie wiem jaki praktyczny wpływ będzie miała ta regulacja, nie wiem ile firm podpadających pod regulację szuka takich inwestorów, ale to duża rzecz z legislacyjnego punktu widzenia. Dla tych, co nią są objęci – super krytyczna.

A zupełnie serio i filozoficznie – na poziomie ustrojowym ustawa pokazuje, że IT staje się szeroko pojętą infrastrukturą krytyczną. To cieszy długofalowo i strategicznie. Blokada inwestycji mniej, ale to zdecydowanie problem na zupełnie inną analizę.


Zobacz też inne artykuły Marcina Maruty: