Sortuj wg
Najnowszej
Najpopularniejszej
Autorzy:

O zgodzie i braku zgody na marketing w internecie cd.

N

Nasz poprzedni tekst opisywał przeciekawy przypadek wirtualnej polski, która zaczęła jako jeden z pierwszych podmiotów uzyskiwać zgody na przetwarzanie danych osobowych (nie należy mylić ze zgodą na cookies). Zarówno model biznesowy jak i implementacja zdziwiły nas, a ponieważ przypadek ten jest świetną ilustracja problemów z wdrożeniem RODO, napisaliśmy to co napisaliśmy, wskazując na przewagę praktyczną powoływania się na prawnie uzasadniony interes w miejsce zgody na przetwarzanie danych osobowych przez administratorów prowadzących działalność marketingową w Internecie. Sporo polubień, sporo pytań i dyskusji zarówno przez linkedin jak i bardziej prywatnych. Temat w naszej opinii powinien być dokładniej omówiony, stąd dalsza część rozważań.

A MOŻE JEDNAK ZGODA?

W dotychczasowych dyskusjach nad wdrożeniem RODO w świecie marketingu internetowego padały przede wszystkim 2 argumenty za zbieraniem zgód na przetwarzanie danych osobowych:

  • Prawnie uzasadniony interesmoże być podstawą przetwarzania danych osobowych wyłącznie dla celów marketingu własnego(tj. promowania własnych towarów i usług administratora), cudzy marketing wymaga natomiast zgody podmiotu danych. Skąd takie przekonanie? Jest to prawdopodobnie konsekwencją brzmienia naszej krajowej regulacji, gdzie jako przykład uzasadnionego celu (art. 23 ust. 4 pkt 1 UODO) ustawodawca wskazał marketing własny (mimo że przecież nie wynikało to z dyrektywy 95/46) oraz dość zachowawczego podejścia GIODO w tym temacie. 
  • Profilowanie w celach marketingowych na tyle ingeruje w prywatność podmiotów danych (użytkowników Internetu), że nie jest zachowany tzw. balans interesów, czyli zagrożone są podstawowe prawa i wolności użytkownika.

W naszej ocenie oba te argumenty w nowej rzeczywistości prawnej i w obliczu zmiany filozofii ochrony prywatności pod RODO przestają być aktualne.