Czy rząd zapłaci za puste restauracje?

Tekst o tym, czy przedsiębiorcom przysługują roszczenia za straty wynikające z przymusowego zamknięcia ich biznesu.

Sobota, wczesne popołudnie, moja ulubiona kawiarnia na rogu. Kupiłem ich najlepszą mieszankę (świeżo palona, świeżo zmielona, na wynos, do zaparzenia w domu) – żelazne zapasy do home office. Żal było patrzeć na puste stoliki. Ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej – chyba wszyscy się zgodzą, że uzasadnione – to jedno, ale terminy zapłaty zobowiązań wciąż biegną, bezpośrednie szkody i utracone korzyści będą ogromne, a widmo upadłości zagląda w oczy.

Problem jest absolutnie skalowalny i dotyczy olbrzymiej części przedsiębiorstw. Łatwo przewidzieć, że spółki mogą bez żadnej winy ze swojej strony popadać w opóźnienie w wykonaniu umów, tracić zadatki i zabezpieczenia dane w formie gwarancji bankowych czy ubezpieczeniowych.

Czy będzie można przerzucić te szkody na ich – poniekąd – „autora”, czyli państwo? W obecnym stanie prawnym raczej nie. Art. 417(1) Kodeksu cywilnego dawałby taką możliwość tylko po stwierdzeniu niezgodności np. Rozporządzenia Ministra Zdrowia z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą. Szanse na to są raczej wirtualne. Biorąc pod uwagę to co obecnie dzieje się w Europie, rozporządzenie wydaje się uzasadnione i adekwatne. Przed TK toczy się co prawda sprawa dotycząca Ustawy z 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, ale zdaje się że dotyczy – paradoksalnie – ruchów anty-szczepionkowych.

Czy jak sytuacja wróci do normy wciąż będę miał gdzie kupować najlepszą kawę w dzielnicy? To zależy tylko od samego biznesu. Nie ma głębokiej kieszeni, do której moglibyśmy sięgnąć. Wiec co robić?

  • Odkurzyć umowy i sprawdzić klauzule siły wyższej.
  • Siąść do stołu (albo telekonferencji) z kontrahentami i wypracować kompromisy w realizacji zobowiązań.
  • Jeśli będzie trzeba – uruchomić narzędzia, które KC i KPC przewidują na tego rodzaju okoliczność.

Magicznej recepty nie ma, wszystko w naszych rękach i głowach. Stan wywołany koronawirusem jest klasycznym przykładem dylematu więźnia, tj. sytuacji, gdy każda ze stron może zyskać, zdradzając drugą stronę, ale obie stracą, jeśli obie będą zdradzać. W takiej sytuacji zyskać można wyłącznie w drodze wzajemnych ustępstw i kooperacji w tym trudnym czasie.

A może będziemy mieli jeszcze jedną szybką interwencję ustawodawcy i doczekamy się powszechnej regulacji siły wyższej w Kodeksie cywilnym?